W mieście otwarli dom publiczny. Jasio przychodzi do taty i pyta sie go:
•Tato, a co robią w tym domu publicznym?
Tato speszony próbuje wymigać sie od odpowiedzi mówic:
•To taki dom gdzie robią dobrze zapieniądze.
Jasiu zapamiętał, a za dwa dni dostał od mamy pieniadze. I tak sobei myśli "Hm... Pójdę do tego domu, i zobaczę jak tam dobzre robią"
Poszedł, zadzwonił, otwarła mu panna lekkich obyczajów i pyta sie:
•Czego sukasz chłopczyku?
•Tatuś mi powiedział ze tu robia dobrze za pieniadze i ja też bym chciał
Kobieta zaprowadziała go do kuchni, posmarowała 3 kromki nutellą, Jasiu zjadł, podzekował i wróciła do domu. W domu rodzice sie go pytaja
•Jasiu, gdzie byłes?
•W tym domu publicznym
•Co???? Co ty tam robiłeś????
•Tatuś przecież powiedział mi ze tam robia dobrze za pieniadze to poszedłem. Dwie zmogłem, ale trzecia to już tylko wylizałem.
On siedzi przed komputerem w swoim pokoju gdzieś w
południowej Polsce. Ma włączone GG.
Ona siedzi przed komputerem w swoim pokoju
gdzieś w północno-wschodniej Polsce. Ma włączone GG.
ON: "Fajnie mi się z tobą rozmawia"
ONA: "Mi też się fajnie z tobą rozmawia"
ON: "Słuchaj rozmawiamy już tak długo przez internet
może byśmy w końcu spotkali się w realu?"
ONA: "To przyjedź do mnie. Tylko jest mały problem"
ON: "Jaki?"
ONA: "U nas nie ma Reala. Spotkajmy się w Biedronce"...

hehe Krzyho niezle
pytanie tylko, czy to aby na pewno dowcip!
hmm PiS samo w sobie jest dowcipem...
piwko3, ja wiem że to nie dowcip, ale co niektórym pewne skojarzenie nasuwa sie samo .
malenstwo_84, zgadzam się z Tobą, i powinni zmienić tą nazwę (PiS) na bardziej odpowiadającą ich "wyczynom" w naszym kraju :bat: .
nasuwa się samo, gdyż jest jak najbardziej prawidłowe...
Dokąd zmierzasz Polsko?
co do nazwy: to może Prowokacje i Stołki - gdzieś to zobaczyłem...
powinna byc grupa ktora ja zaloze ae
Pieniądze i Stołki...
Kilka dowcipów niektóre z joemonster:
Rozmawia dwóch pijaków:
- Ciekawe, dlaczego dali mi ksywkę: Dżin? Pewnie dlatego, że wszystko mogę?
- Nie, stary. Po prostu, gdy tylko ktoś odkręca butelkę, ty od razu się pojawiasz.
W parku, na ławce leży książka. Widzi ją student prawa. Zaczyna czytać:
- Eee tam. Żadnych opisów morderstw, popełnianych przestępstw... To nie dla mnie.
Widzi ją student matematyki:
- tee tam. Żadnych wzorów, zadań algebraicznych... To nie dla mnie.
Podnosi ją student medycyny:
- 0! "Pan Tadeusz"! Nie wiem co to jest, ale mogę nauczyć się na pamięć.
Świeżo upieczony hrabia był ciekaw jak powinno się poprawnie kreować image. Zapisał się więc do Klubu...
- Masz najnowszego Mercedesa? - No... nie. - Masz dwupiętrową wille?
- No... nie. - A masz chociaż taki łańcuch wysadzany brylantami
i innymi drogimi kamieniami?
- No... nie. - No to jak już to wszystko będziesz miał, to wtedy
pogadamy.
Dzwoni więc do swojego służącego:
- Janie... Sprzedaj nasze Cadillaci i kup takie tanie, niemieckie
g... jakim teraz wszyscy jeżdżą.
- Dobrze Panie... - I każ zburzyć dwa górne piętra naszej willi.
Dobrze Panie... Cos jeszcze? - taa... zabierz Burkowi obrożę i mi ja przywieź.
Uczelnia rolnicza. Zoologia. Panie jak zwykle siedzą z przodu, panowie na końcu. Profesor opowiada:
-Byk to może mieć nawet 20 orgazmów dziennie…
Na to z pierwszych ławek podnosi się ręka:
-Panie profesorze czy mógłby pan powtórzyć głośniej by ostatnie rzędy usłyszały?
Profesor powtarza.
Na to z ostatnich ławek podnosi się ręka:
-Panie profesorze a te 20 orgazmów to z jedną krową czy z wieloma?
-Oczywiście, że z wieloma! -mówi profesor.
-A czy mógłby pan powtórzyć to jeszcze raz tak by pierwsze rzędy zrozumiały?...
Z poobijaną twarzą wpada Kowalski do biura.
- Co się stało?
- Wczoraj wyrwałem extra panienkę.
- ?
- Poszliśmy do knajpy, potem wprosiłem się do jej chaty. Patrzę na nią, a w niej wszystko mówi „Tak”! Jej oczy, oddech, piersi wszystko mówi „Tak”!
- To przecież świetnie!
- A potem przyszedł jej mąż i powiedział „Nie”...

Państwowy Szpital Kliniczny. W izolatce rozlega się dzwonek telefonu
komórkowego. Mężczyzna podnosi się z łóżka i sięga do
szafki.
- Czy pan Kowalski ? - rozlega się głos w słuchawce
- Tak.
- Mówi ordynator oddziału zakaźnego prof. Kwiatkowski. Drogi panie mam
już
wyniki pańskich badań. Jest pan chory na błonicę, boreliozę,
brucelozę,
cholerę, dur brzuszny, dżumę, czerwonkę bakteryjną, gruźlicę,
kampylobakteriozę, kiłę, krwotoczne zapalenie jelit, ospę wietrzną,
chlamydiozę, krztusiec, promienicę, pryszczycę, nosaciznę, odrę,
tularemię,
rzeżączkę, wąglik, włośnicę, wszawicę, wściekliznę i AIDS.
- O Boże - krzyczy pacjent - ale chyba będziecie mnie leczyć ?
- Aaa ? Tak, tak, oczywiście, będziemy. Już nawet wyznaczyliśmy panu
specjalną dietę naleśnikową.
- A ta dieta mi pomoże ?
- Pomoże albo nie. Skąd ku*wa mam wiedzieć ? - odpowiada zły jak diabli
profesor - Ale naleśniki to jedyna potrawa, która zmieści się w szparę
pod
drzwiami...
Samolot wystartował z lotniska. Po osiągnięciu wymaganego pułapu, kapitan odzywa się przez intercom:
- Panie i Panowie, witam na pokładzie samolotu. Pogodę mamy dobrą, niebo czyste, więc zapowiada nam się przyjemny lot. Proszę usiąść, zrelaksować się i... O, Boże!...
Po chwili nerwowej ciszy intercom odzywa się znowu:
- Panie i Panowie, najmocniej przepraszam, jeśli przed chwilą państwa wystraszyłem, ale w trakcie mojej wypowiedzi drugi pilot wylał na mnie filiżankę gorącej kawy. Powinniście państwo zobaczyć przód moich spodni.
Na to odzywa się jeden z pasażerów:
- To pewnie nic, w porównaniu z tyłem moich....
LOL
Kobieta miała rottweilera, który wściekle nienawidził listonoszy. Po przeprowadzce na nowe miejsce nadszedł dzień dostarczenia pierwszego listu.
Listonosz zadzwonił, zwierzak oczywiście rzucił się w kierunku drzwi. Kobieta usiłując utrzymać psa przepraszająco woła:
- Ojej! Hihihi, widzi pan? On uwielbia pracowników poczty!
Na to listonosz:
- Pięknie! A mleczarzami go nie możecie karmić?
Pewne amerykanskie malzenstwo w którym mężczyzna nie mógł niestety mieć dzieci,
postanowiło skorzystać z usług tzw. zastępczego ojca.
Po dokonaniu wszelkich niezbędnych ustaleń i formalności małżonek wyszedł
na golfa, zostawiając żonę w oczekiwaniu na przybycie "specjalisty".
Przypadek sprawił, że w tym samym dniu w miasteczku zjawił się objazdowy fotograf, specjalizujący się w zdjeciach dzieci.. Zadzwonił do drzwi w nadziei na zarobek.
- Dzień dobry, madame, ja jestem...
- Ależ wiem, oczekiwałam pana - odpowiada kobieta i prowadzi go do środka.
- Ooo, doprawdy? - zdziwił się fotograf. - Ja, widzi pani, specjalizuję się w dzieciach.
- Wspaniale, właśnie o to chodziło mężowi i mnie. - mówi kobieta i po chwili pyta spłoniona z emocji:
- To gdzie zaczniemy?
- No cóż - odpowiada fotograf - myślę, że może pani zdać się zupełnie na mnie.
Mam duże doświadczenie. Z reguły zaczynam w kąpieli, tak ze dwa - trzy razy,
później zwykle ze dwie pozycje na kanapie, w fotelu i z pewnością parę w łóżku.
Nieraz doskonałe efekty osiąga się na dywanie w salonie. Naprawdę można się wyluzować.
"Dywan w salonie." - Myśli kobieta. - "Nic dziwnego, że mnie i Harry´emu nic nie wychodziło."
- Droga pani, nie mogę gwarantować, że każde będzie udane. - kontynuuje fotograf.
- Ale jeżeli wypróbuje się kilkanaście pozycji, jeżeli strzelę z sześciu - siedmiu różnych kątów, wówczas jestem pewien, że będzie pani zadowolona z rezultatu.
Kobieta z wrażenia zaczęła wachlować się gazetą, a facet nawija dalej:
- Musi się pani również liczyć z tym, że w tym zawodzie, podczas roboty,
człowiek cały czas jest w ruchu. Kręcę się tu i tam, wchodzę i wychodzę nieraz kilkanaście razy w ciągu minuty, ale proszę mi wierzyć, że rezultaty mojej pracy rzadko zawodzą oczekiwania.
Kobieta usiadła przy otwartym oknie, spocona z wrażenia.
- Ha! A żeby pani widziała, jak wspaniale wyszły mi pewne bliźniaki! Zwłaszcza biorąc pod uwagę trudności, jakie ich matka robiła mi przy współpracy.
- Taka była trudna? - spytała mdlejącym głosem kobieta.
- Straszliwie. Żeby uczciwie zrobić robotę, musieliśmy pójść do parku. Ale był cyrk! Ludzie tłoczyli się dookoła ze wszystkich stron, żeby zobaczyć mnie w akcji. TRZY GODZINY! Proszę sobie tylko wyobrazić:
TRZY GODZINY ciężkiej fizycznej pracy! Matka cały czas się darła i jęczała tak głośno, że z trudem mogłem się skoncentrować. W końcu musiałem się spieszyć, bo zaczynało się robić ciemno. Ale naprawdę się wkurzyłem, kiedy wiewiórki zaczęły mi obgryzać sprzęt.
- Sprzęt. - głos kobiety był ledwo słyszalny. - Chce pan powiedzieć, że wiewiórki naprawdę obgryzły panu... khem.. sprzęt..?
- Hehehe, a skądże, połamałyby sobie zęby, twardy jest jak hartowana stal.
No cóż, jestem gotów, rozstawię tylko statyw i możemy się zabierać do roboty.
- STATYW !?!
- No a jakże, musze na czymś oprzeć tę armatę, za ciężka jest, żeby ją stale nosić...
Proszę pani! Proszę się ocknąć ! Jasna cholera, zemdlała !!!!
Zajefajne :bravo:
Algebra dresów
Dresy tworzą przestrzeń dresową. Dresem tworzącym przestrzeń dresową, czyli dresorem jest dres pomnożony przez odwrotność długości własnego bejsbola.
Dresy cechuje asocjacyjność (chętnie łącza się w grupy, przy czym obojętne jest, czy przechodnia biją razem dres1 i dres2, a dres3 pomaga, czy też odwrotnie). Ważna cechą jest także komutatywność, co znaczy, że dresy mogą bić naprzemiennie.
Ważnym aksjomatem jest postulowanie istnienia dresa zerowego (mało trenował), oraz dresa przeciwnego (w każdym stadzie trafi się czarna owca).
Działania dresów (i na dresach) tworzą dresową przestrzeń funkcyjną. Można udowodnić, że każda funkcja dresowa jest rozwijalna w szereg, jednak przeprowadzenie takiego dowodu jest w najwyższym stopniu niewskazane. Równie niepożądane jest dowodzenie, że każda funkcja dresowa w przestrzeni dresowej (ob.) jest bejsbolizowalna.
Bejsbolowa niezależność dresowa. Mówimy, ze dresy są bejsbolowo niezależne, jeżeli nie musza pożyczać kija od kolegi. Ilość dresów bejsbolowo niezależnych nazywamy wymiarem przestrzeni dresowej. Bar jest to zbiór dresów bejsbolowo niezależnych. Rozkład dresa w barze jest jednoznaczny.
Dresowe przestrzenie bejsboliczne.
Aksjomatykę d.p.b po raz pierwszy sformułowali Haustodt i Chtachet (nie mieli już drugiej okazji). Znamienne jest także to, że znany badacz topologii dresów, Japończyk Taki-Bourbaki nazwał d.p.b przestrzeniami polskimi.
Def. Niech X będzie pewnym zbiorem dresów (x), a P zbiorem przechodniów (p). Funkcję x(p), odwzorowującą P na R (reanimacje) taką, że każdy x zawiera się w R (przychodzi dobić ofiarę), przy czym x jest nieujemny w sensie Wassermanna, spełniającą warunki:
1 Symetrii: nie ma znaczenia, czy przechodnia bije dres1, czy dres2;
2 Nierówności sił: dwa dresy: dres1, bijący przechodnia x i y, oraz dres2, bijący przechodnia y i z, SA razem co najmniej tak samo silni (a może i silniejsi) niż dres bijący przechodniów x i z.
3 Tożsamości położenia: jeżeli przechodzień bity jest jednocześnie przez dwóch dresów, to znaczy, że są oni w tym samym miejscu, nazywamy bejsbolową odległością cmentarną.
Jeżeli spełnione są tylko warunki 1 i 2, to funkcje te nazywamy bejsbolową odległością kaleką (przechodzień zdąży uciec przed drugim dresem, ale okupi to ciężkim uszkodzeniem ciała).
Ciągi Dresy ego
Ciąg dresów nazywa się ciągiem Dresy ego, gdy dla każdego silnego (niezerowego) dresa w ciągu alkoholowym można znaleźć dwu silnych przechodniów, którzy i tak nie daliby mu (z dokładnością do znaku) rady.
Ćwiczenia:
1 Pokazać, że p.d.b jest zupełna.
2 Pokazać, że na granicy ciągu Dresy ego rzadko kiedy stoją WOPiści.
greg1212, ależ ta matematyka jest skomplikowana .
Autentyczne dialogi pilotów:
Wieża: Żeby uniknąć hałasu, odchylcie kurs o 45 stopni w prawo.
Pilot: Jaki hałas możemy zrobić na wys. 35000 stop?
Wieża: Wielki, jeżeli wasz 707 uderzy w tego 727, którego macie
przed sobą...
Wieża: Jesteście Airbus 320 czy 340?
Pilot: Oczywiście, ze Airbus 340.
Wieża: W takim razie niech pan będzie łaskaw włączyć przed startem
pozostałe dwa silniki.
Pilot: Dzień dobry Bratysławo.
Wieża: Dzień dobry. Dla informacji - mówi Wiedeń.
Pilot: Wiedeń?
Wieża: Tak.
Pilot: Ale dlaczego, my chcieliśmy do Bratysławy.
Wieża: OK w takim razie przerwijcie lądowanie i skręćcie w lewo...
Pilot Alitalii, któremu piorun wyłączył pół kokpitu: "Skoro
wszystko wysiadło, nic już nie działa, wysokościomierz nic nie
pokazuje...."
Po pięciu minutach nadawania odzywa się pilot innego
samolotu: "Zamknij się, umieraj jak mężczyzna"
Pilot: Mamy mało paliwa. Pilnie prosimy o instrukcje...
Wieża: Jaka jest wasza pozycja? Nie ma was na radarze.
Pilot: Stoimy na pasie nr 2 i już całą wieczność czekamy na
cysternę.
Pilot: Prosimy o pozwolenie na start.
Wieża: Sorry, ale nie mamy waszego planu lotu, dokąd lecicie?
Pilot: Do Salzburga, jak w każdy poniedziałek...
Wieża: DZISIAJ JEST WTOREK
Pilot: No to super, czyli mamy wolne...
Wieża: Wasza wysokość i pozycja?
Pilot: Mam 180 cm wzrostu i siedzę z przodu po lewej...
Wieża: Macie dość paliwa czy nie?
Pilot: Tak.
Wieża: Tak, co?
Pilot: Tak, proszę pana.
Wieża: Podajcie oczekiwany czas przylotu.
Pilot: Wtorek by pasował...
DC-1 miał bardzo daleką drogę hamowania po wylądowaniu z
powodu nieco za dużej prędkości przy podejściu.
Wieża San Jose: "American 751 skręć w prawo na końcu pasa, jeśli się uda. Jeśli nie, znajdź wyjazd "Guadeloupe" na autostradę nr 101 i skręć na światłach w prawo, żeby zawrócić na lotnisko.
Po każdym locie, piloci linii lotniczych są zobowiązani do
wypełnienia kwestionariusza na temat problemów technicznych, napotkanych
podczas lotu. Formularz jest następnie przekazywany mechanikom w celu dokonania odpowiednich korekt. Odpowiedzi mechaników są wpisywane w
dolnej części kwestionariusza, by umożliwić pilotom zapoznanie się z nimi przed
następnym lotem.
Nikt nigdy nie twierdził, że załogi naziemne i mechanicy są
pozbawieni poczucia humoru. Poniżej zamieszczono kilka autentycznych
przykładów podanych przez pilotów linii QUANTAS oraz odpowiedzi udzielone
przez mechaników. Przy okazji warto zauważyć, że QUANTAS jest
jedyną z wielkich linii lotniczych, która nigdy nie miała poważnego wypadku...
P = problem zgłoszony przez pilota
O = Odpowiedź mechaników
P: Lewa wewnętrzna opona podwozia głównego niemal wymaga wymiany.
O: Niemal wymieniono lewą wewnętrzną oponę podwozia głównego.
P: Przebieg lotu próbnego OK. Jedynie układ automatycznego lądowania przyziemia bardzo twardo.
O: W tej maszynie nie zainstalowano układu automatycznego lądowania.
P: Coś się obluzowało w kokpicie.
O: Coś umocowano w kokpicie.
P: Martwe owady na wiatrochronie.
O: Zamówiono żywe.
P: Autopilot w trybie utrzymaj wysokość obniża lot 200 stóp/minutę.
O: Problem nie do odtworzenia na ziemi.
P: Ślady przecieków na prawym podwoziu głównym.
O: Ślady zatarto.
P: Poziom DME niewiarygodnie wysoki.
O: Obniżono poziom DME do bardziej wiarygodnego poziomu.
P: Zaciski blokujące powodują unieruchomienie dźwigni przepustnic.
O: Właśnie po to są.
P: Układ IFF nie działa.
O: Układ IFF zawsze nie działa, kiedy jest wyłączony.
P: Przypuszczalnie szyba wiatrochronu jest pęknięta.
O: Przypuszczalnie jest to prawda.
P: Brak silnika nr 3.
O: Silnik znaleziono na prawym skrzydle po krótkich poszukiwaniach.
P: Samolot śmiesznie reaguje na stery.
O: Samolot upomniano by przestał, latał prosto i zachowywał się poważnie.
P: Radar mruczy.
O: Przeprogramowano radar by mówił.
P: Mysz w kokpicie.
O: Zainstalowano kota.
P: Po wyłączeniu silnika słychać jęczący odgłos.
O: Usunięto pilota z samolotu.
P: Zegar pilota nie działa.
O: Nakręcono zegar.
P: Igła ADF nr 2 szaleje.
O: Złapano i uspokojono igłę ADF nr 2.
P: Samolot się wznosi jak zmęczony.
O: Samolot wypoczął przez noc. Testy naziemne OK.
P:3 karaluchy w kuchni.
O:1 karaluch zabity, 1 ranny, 1 uciekł.
bardzo zabawne dopóki nie muszę latać samolotem .
Majka, swietne
Filmik - tylko ogladajcie do konca
Facet wymiata P
Aż mnie brzuch rozbolał. Odjazd pierwsza klasa.
przedni humor. brak slow aby opisac w jaka radosc mozna popasc czytajac to. SUPER
Te już nie są takie dobre jak te o lotnikach, ale też śmieszne
Sprzedam encyklopedie Britanica.40 tomów. Stan bardzo dobry. Nie będzie
mi już potrzebna. Ożeniłem się tydzień temu. Żona wie, kur.., wszystko
najlepiej.
Dwóch Żydów zwiedza Watykan, podziwiają przepych i bogactwo. Jeden mówi:
Popatrz, a zaczynali od stajenki..
Sala operacyjna, pacjent leży na leżance, podchodzi anestezjolog. Dzień
dobry, dzisiaj ma pan operację, będę pana usypiał, ale mam jeszcze jedno
pytanie. Czy leczy się pan w naszym szpitalu prywatnie, czy na kasę
chorych?
-Pacjent na to: Na kasę chorych.
- Anestezjolog: Aaaaa... kotki dwa....
Wraca zmęczony grabarz do domu, ledwie żywy, pada z nóg.
- Co ci Stefciu, ile miałeś pogrzebów dzisiaj? - pyta żona.
-Jeden, ale chowaliśmy naczelnika urzędu skarbowego - odpowiada grabarz.
- No i co z tego?
- No niby nic, ale jak go tylko zakopaliśmy, to zerwały się takie
brawa, że musieliśmy bisować jeszcze 7 razy.
dobre, majka, a z encyklopedią najlepsze .
Trochę bolesne, nie?
Do dziś pamiętam mój "pierwszy raz" z kondomem, miałem 16 lat albo coś około. Poszedłem do sklepu kupić paczkę prezerwatyw. Za ladą stała przepiękna kobieta, która najprawdopodobniej wiedziała, że nie mam doświadczenia w "tych" kwestiach. Podała mi paczkę i zapytała, czy wiem, jak tego używać.
Szczerze odparłem: nie.
Tak więc otworzyła paczkę, wyjęła jednego i rozwinęła na kciuku, po czym poleciła sprawdzić, czy jest na miejscu i czy mocno się trzyma. Najprawdopodobniej musiałem wyglądać na osobę, która nie do końca zrozumiała to, co powiedziała, więc rozejrzała się po sklepie, podeszła do drzwi i zamknęła je.
Chwyciła mnie za rękę i wciągnęła na zaplecze, gdzie zdjęła z siebie
bluzkę. Po chwili zdjęła też stanik. Spojrzała na mnie I zapytała:
Czy to cię podnieca?
No cóż, byłem tak zaskoczony tym wszystkim, że tylko kiwnąłem głową. Wtedy powiedziała, że czas nałożyć prezerwatywę. Kiedy ją nakładałem, ona zrzuciła spódniczkę, zdjęła majteczki i położyła się na stole.
No dawaj, powiedziała, nie mamy zbyt wiele czasu.
Tak więc położyłem się na niej. To było cudowne, szkoda, że nie wytrzymałem zbyt długo... PUF, i było po sprawie... Spojrzała się na mnie przerażona:
"jesteś pewien, że nałożyłeś prezerwatywę?"
Odpowiedziałem tylko że no pewnie i podniosłem kciuk, by jej pokazać.
Pewna pani wybrała się do Afryki na safari i zabrała ze sobą swojego pupila-pudelka. W trakcie wyprawy piesek wypadł z jeepa, czego nikt nie zauważył. Biegł za samochodem, biegł, biegł... ale nie dogonił. Nagle słyszy gdzieś za sobą szelest i katem oka dostrzega; zbliżającego się lamparta. Zadrżał ze strachu, przed oczami przeleciało mu cale życie. Wtem jednak patrzy, a kawałek dalej w trawie leżą jakieś poobgryzane szczątki. "Może nie wszystko stracone" - myśli pudelek i dopada padliny. Lampart wyłazi z krzaków, patrzy - a tam jakiś dziwaczny mały stwór coś wpier***, ciamka, mlaska. Lampart już - już ma na niego skoczyć, ale słyszy jak stwór mruczy do siebie: "Mmmm... jaki smaczny ten lampart...rarytas... mięsko palce lizać... a kosteczki - co za rozkosz...". Lampart przeraził się i dal nura w krzaki. "Cale szczęście, ze mnie nie widział ten mały diabeł, bo zeżarłby mnie jak dwa razy dwa" - myśli uciekając. Pudelek odetchnął, ale zauważył, ze na drzewie siedzi małpa, która najwyraźniej obserwowała cala sytuacje, bo minę ma zdziwiona. Nagle małpa puszcza się biegiem za lampartem i wrzeszczy. "Oj, niedobrze" - myśli pudelek. "Ta cholerna małpa wszystko mu wygada. Co robić?" Małpa faktycznie dopada lamparta i opowiada mu, jak to został wystrychnięty na dudka. Lampart wkurzył się strasznie... Kazał małpie wsiąść mu na grzbiet i wrócić ze sobą na polankę, żeby była świadkiem tego, jak rozprawi się z tym stworem. Wracają, patrzą, a tam pudelek rozwalony na grzbiecie, dłubie w zębach pazurem i gada do siebie:"Gdzie do cholery ta małpa? Wysłałem ja po kolejnego lamparta, a ta cipa, nie wraca i nie wraca..."
O kurna! super
dawno się tak nie uśmiałem
greg1212 , to pierwsze znałam, ale to drugie to jest odlot. Zaraz to "sprzedam" znajomym
wyimki z bash.org.pl
<Witek> Potrzebuję dużo grubych dobrych książek fantasy! Kto ma!
<konkordpl> sciagnij sobie program wyborczy koalicji...
<amanda99> cze
<amanda99> z kad jestes????
<amanda99> poklikamy?
<amanda99> jestes tam???
<amanda99> haloooooo!!!!!!!!11
<DisIsOut> ?
<amanda99> co tak wolno??????
<DisIsOut> bo nie widzi mi sie dostosowywanie do twojego indywidualnego trybu intelektualnego
<amanda99> do czego?????
<amanda99> nie qmam cie koles
<DisIsOut> I wlasnie dlatego mi sie nie widzi
<amanda99> niekcesz zebym sqmala o co ci cohdzi?????/
<DisIsOut> powiedz mi, czy rodzice cie kochaja ?
<amanda99> TAK
<DisIsOut> no to jednak masz jakis pozytywny akcent w zyciu
<amanda99> masz dziewczyne??????
<DisIsOut> NIE MAM A KCESH NIOM BYC?????????????????????
<amanda99> wreszcie mowish po lucku
<DisIsOut> wiesz, jak tak z toba tu "rozmawiam" to mnie nachodzi pewna mysl
<DisIsOut> mam ochote poprzegryzac kable od internetu wszystkim uzytkownikom ponizej 12 roku zycia
<amanda99> JA MAM 14 LAT!!!!!!!
<DisIsOut> to podniose limit do 16
<amanda99> A TY ILE MASH LATEK????????//
<DisIsOut> za 3 dni stuknie mi 10
<amanda99> dzieciak jestes
<amanda99> nara
*** quit: <amanda99> <~ergf@bbi124.neoplus.adsl.tpnet.pl>
<DisIsOut> boze drogi, czemu na komunie nie daja juz dzieciom zegarkow i rowerow
<xxx> A ja NA PEWNO nie będę mieć dwóch nazwisk, nazywam się Ewelina Ruchała a narzeczony Piotr Bosko.
<kasia> czesc, kasia jestem, poklikamy?
<alex> mało chętnie
<kasia> a dlaczego?
<alex> właśnie sie dowiedziałem że wyrzucili mnie ze studiów, pokłóciłem się z dziewczyną którą kocham i rozbiłem nasz związek z którym wiązałem duże nadzieje na przyszłośc i ogólnie świat mi się wali na głowę.
<kasia> aha
<kasia> masz może zdjęcie?
Tue, 26 Jul 2005 10:49:17 +0200
#9829+(9701)-
<ktos> cze
<Ja> witam
<ktos> chciałbym dowiedzieć się czy samsung x460 jest na karte czy na abonament????
<Ja> co?
<Ja> ja telefony sprzedaje a nie aktywacje
<ktos> ale właśnie chcem kupić
<ktos> tylko nie wiem czy jest na karte czy na abonament
<Ja> to nie ode mnie zalezy
<Ja> to zalezy od tego co do niej wsadzisz
<Ja> ja sprzedaje telefony a nie aktywacje
<Ja> tak jak juz pisalem
<ktos> czyli ja mogę sobie wybrać
<Ja> inaczej
<Ja> telefon, ktory ja sprzedaje dziala z kazda karta
<Ja> niezaleznie jaki operator i jaka taryfa i jaka forma platnosci za rozmowy
<ktos> pan chyba mnie nie rozumie
<Ja> ja sprzedaje telefon, wiec nie rozmawiajmy o formie platnosci za rozmowy (abo/prepaid)
<ktos> ale jeżeli pan ma telefon samsung x460 na abonament to ja nie kupuje
<Ja> na jaki abonament
<Ja> czlowieku
<Ja> JA SPRZEDAJE APARAT TELEFONICZNY
<Ja> takie urzadzenie, ktore sluzy do wlozenia dowolnej karty sim i rozmawiania
<Ja> prosze wybaczyc, ale mam wrazenie, ze rozmawiam z osoba, ktora niewiele rozumie z zagadnienia telefonii komorkowej
<ktos> ale nie wszystkie telefony są na karte sim
<Ja> a na co?
<Ja> no chyba, ze stacjonarne <rotfl>
<Ja> no ale chyba o komorkowych rozmawiamy
<ktos> mojemu tacie przychodzą rachunki
<Ja> ale co mnie to interesuje, przepraszam bardzo?
<Ja> generalnie regulamin allegro mowi o koniecznosci bycia pelnoletnim, by korzystac z uslug serwisu
<ktos> a na co są telefony komórkowe jeżeli się dzwoni a potem przychodzą rachunki
<ktos> rachunki pocztą
<ktos> a więc
<ktos> przepraszam zatkało
<Ja> ale co ma forma platnosci za rozmowy do samego APARATU?
<ktos> pan jest nienormalny czy co
<Ja> czy moge prosic o podanie loginu z allegro?
<ktos> jakiego loginu
<Ja> zalamujesz mnie czlowieku
<Ja> dam ci kilka porad
<ktos> ok
<ktos> a więc jakie to porady
<Ja> 1) poczekaj do 18-ki z zakupami przez internet
<ktos> mam 18 lat
<Ja> 2) zanim zabierzesz sie za dokonywanie zakupow dowiedz sie co chcesz kupic
<ktos> właśnie wczoraj miałam 18-stke
<Ja> gratujuje
<Ja> wszystkiego najlepszego zycze
<ktos> gratuluje się pisze
<ktos> dziękuje
<Ja> przepraszam za literowke - to ze smiechu
<ktos> co ty nie powiesz
<Ja> niech ci tata pokaze swoj telefon
<Ja> wyciagnij baterie
<Ja> i moze zrozumiesz do czego sluzy karta sim
<ktos> mój tata nie ma karty sim
<ktos> mu przychodzą rachunki pocztą z idei
<Ja> ale co do ch.... ma karta sim do rachunkow?
<Ja> mozesz mi to wyjasnic?
<Ja> moze twoj tata zgubil karte sim, skoro nie ma
<Ja> albo nie ma komorki
<ktos> a jaki to telefon na rachunki
<Ja> moze ty mowisz o stacjonarnym telefonie
<Ja> STACJONARNY!
<ktos> nie
<ktos> mój tata ma na abonament
<Ja> to juz mi mowiles
<ktos> i co dwa miesiące mu przychodzą rachunki
<Ja> no ale skoro twierdzisz ze ma komorke na abo to moze badz tak dobry i popros go o pokazanie ci karty SIM
<Ja> gratuluje, ze co dwa miesiace... supper
<Ja> moze ktos wam podprowadza co 2 miesiace ze skrzynki rachunek?
<ktos> może ma tą cholerną karte sim ale nie kupuje sobie w sklepie karty żeby sobie doładować konto tylko mu rachunki przychodzą
<Ja> moze to ten sam sasiad, ktory mu ukradl karte sim
<Ja> aa czyli jednak ma karte sim
<Ja> no widzisz
<Ja> to juz rozumiesz po co ona jest?
<ktos> znajdę sobie innego kupca
<ktos> nara
<ktos> nastolatku
<Ja> kupca
<Ja> hmmmm
<Ja> spoko
<Ja> nastolatkiem bywalem kilka lat temu
<Ja> generalnie milo wspominam te czasy
<ktos> dobra
<Ja> chociaz juz wtedy sie wiedzialo do czego sluzy karta sim
<ktos> nara gnoju co ty myślisz że ja ciemna masa jestem
Sorry za przydługie cytaty ale bash mnie czasami rozwala:P
I na zakończenie coś nie z basha:
Polska. Oto znajdujemy się w świecie absurdu. Kraj, w którym co piąty mieszkaniec stracił życie w czasie drugiej wojny światowej, którego 1/5 narodu żyje poza granicami kraju i w którym co 3 mieszkaniec ma 20lat. Kraj, który ma dwa razy więcej studentów niż Francja, a inżynier zarabia tu mniej niż przeciętny robotnik. Kraj, gdzie człowiek wydaje dwa razy więcej niż zarabia, gdzie przeciętna pensja nie przekracza ceny (!) trzech par dobrych butów, gdzie jednocześnie nie ma biedy a obcy kapitał się pcha drzwiami i oknami. Kraj, w którym cena samochodu równa się trzyletnim zarobkom, a mimo to trudno znaleźć miejsce na parkingu. Kraj, w którym rządzą byli socjaliści, w którym święta kościelne są dniami wolnymi od pracy (!) Cudzoziemiec musi zrezygnować tu z jakiejkolwiek logiki, jeśli nie chce stracić gruntu pod nogami. Dziwny kraj, w którym z kelnerem można porozmawiać po angielsku, z kucharzem po francusku, ekspedientem po niemiecku a ministrem lub jakimkolwiek urzędnikiem państwowym tylko za pośrednictwem tłumacza. Polacy..! Jak wy to robicie..?
Wiecie co, wkleję wam wycinki z mojego archiwum GG. Byłam na tyle miła że wymazałam numery osób, które do mnie pisały.
12:53:07 GG# dzień dobry pani
12:53:17 GG# ile pani ma mlat
12:53:23 GG# tu julia
12:53:43 GG# moja siostra pani wiersze bardzo lubi
12:53:54 majka-2 witam
12:54:17 GG# musze kończyć dowidzenia
12:54:23 GG# papa[2]
12:54:37 majka-2 ludzie raczej pytają o rzeczy związane z kursem szydełkowania, nikt mnie jeszcze nie pytał o wiek
12:54:49 majka-2 papap
12:55:35 GG# to przepraszam pani obrażalska
12:55:38 majka-2 Nie przypominam sobie żebym się obrażała
12:55:49 GG# blokuje panią
12:55:55 GG# hhhhhhhhhhhhhhhhhhaaaaaaaaaa
12:56:03 majka-2 to było niemiłe
12:56:03 GG#
12:56:21 GG# pani też jest nie miła
Tu nastąpił BAN z mojej strony
10:12:58 GG# jestes?
10:14:10 GG# ??????????????????????????????????
10:17:27 GG# mialo byc 5min, sory
10:19:54 GG# juz mi uciekłaś
11:16:18 GG# heloo
12:08:26 GG# kiedy znowu bedziesz?
07:30:38 GG# pobudka
08:03:55 GG# kaj sie smykosz??
09:05:00 majka-2 Pisze Pan do mnie juz 3 raz, i chyba juz czas powiedzieć, ze prawdopodobnie zaszło nieporozumienie, bo ja Pana nie znam. Proszę się upewnić, że Pański znajomy, czy też znajoma, ma właśnie ten numer. Pozdrawiam.
11:42:24 GG# ?
19:39:57 GG# ?
19:40:24 majka-2 ?
19:42:38 GG# jesteś
19:42:46 GG# mariola?
19:43:03 majka-2 nie
19:43:13 GG# a kto?
19:43:16 majka-2 pomylił Pan numer, juz Panu pisałam
19:43:30 GG# to ty
19:43:50 GG# mam już niepisać
19:44:21 majka-2 Szanowny Panie, pomylił Pan numer, proszę sobie sprawdzić że ten numer nie należy do żadnej Marioli
19:44:22 GG# prosze Pani
19:45:05 GG# napisz normalnie a nie udawaj
19:45:27 GG# kogoś innego
19:46:13 GG# nie stać cie na to?
19:46:53 majka-2 słuchaj człowieku, próbuje wytłumaczyć normalnie, żebyś się skontaktował ze swoją znajomą i ją zapytał o poprawny numer, bo ten od pięciu lat należy do mnie, mam na imię Majka i nie mam w zwyczaju nawiązywać znajomości przez Internet
19:47:47 majka-2 zresztą bardzo łatwo można to sprawdzić, proszę sobie skopiować ten numer do miejsca w którym się szuka kontaktów i zobaczyć jaka informacja się wyświetli o właścicielu numeru
19:48:05 GG# coś takiego
19:48:18 majka-2 a teraz przepraszam, ale mam robotę
19:48:29 GG# nagle sie zmienił uzytkownik
19:48:37 GG# ok pa
Przemiły osobnik jeszcze przez tydzień przysyłał mi pytajniki
Dobre
to pewnie wszyscy znaja, ale zeby nie bylo jak ktos nie zna http://www.fotosik.pl/pok...967cfdbf66.html
to jest zajefajne, szczególnie gdy się tego słucha
@majka-2
Jak ktoś kiedyś pięknie powiedział "Są chwile, kiedy brak ludożerców daje się boleśnie odczuć."
Zarządzanie przedsiębiorstwem
PRZYPADKI ZARZĄDZANIA PRZEDSIĘBIORSTWEM, KTÓRE ZASŁUGUJĄ NA ANALIZĘ.
PRZYPADEK 1
Para narzeczonych spaceruje w parku. Kiedy mijają grupę emerytów, ci zaczynają mruczeć "co tam rączka za rączkę! Zabierz ją lepiej do Motelu, lalusiu!". Chłopak bardzo zakłopotany, udaje że nic nie słyszy. Przechodzą koło placu budowy, skąd dobiegają ich krzyki robotników: "Te oferma! Przestań się przechadzać! Zaprowadź ją do ciemnego kąta i przeleć". Jeszcze bardziej zakłopotany, chłopak udaje dalej że nic nie słyszy. W końcu odprowadza dziewczynę do domu i żegna się z nią: "Do jutra kochanie". Ona: "Oczywiście, do jutra, głuchy kołku".
WNIOSEK
Słuchaj i wdrażaj rady zewnętrznych konsultantów. To ludzie z doświadczeniem. Jeśli tego nie zrobisz twój wizerunek profesjonalisty może na tym ucierpieć.
PRZYPADEK 2
Więzień skazany na dożywocie za zabójstwo ucieka z więzienia. W trakcie ucieczki chowa się w domu, w którym śpi młode małżeństwo. Zabójca przywiązuje mężczyznę do krzesła a kobietę do łóżka. Następnie na kilka sekund zbliża swoją twarz do piersi kobiety, po czym wychodzi. Mąż przesuwając krzesło, natychmiast zbliża się do żony i mówi: "kochanie, ten mężczyzna od lat nie widział kobiety. Widziałem, że całował cię po piersiach. Korzystając z okazji, że na chwilę wyszedł, chciałem ci powiedzieć, żebyś robiła wszystko, co każe. Jeśli będzie się chciał z tobą kochać, nie odmawiaj, a nawet sprawiaj wrażenie, że ci się podoba. Nasze życie od tego zależy. Bądź dzielna. Kocham cię". "Oczywiście" odpowiada kobieta. "Cieszę się, że tak to właśnie widzisz. Rzeczywiście od lat nie widział kobiety. Ale dla twojej informacji, nie całował mnie w piersi. Zbliżył się, aby wyszeptać mi do ucha, że bardzo mu się podobasz i zapytał, w którym miejsce w łazience mamy wazelinę. Bądź dzielny. Kocham cię."
WNIOSEK
Brak informacji, może doprowadzić do poważnych konsekwencji. Aktualne informacje są podstawą zwycięstwa w ataku dzikiej konkurencji i uniknięcia nieprzyjemnych niespodzianek.
niezłe
spoko to jest super, własnie w poniedzialek pisalem egzamin z podstaw zarzadzania i musze powiedziez ze wnioski sa ujete w niezwykle profesjonalny sposob
Malzenstwo z dwudziestoletnim stazem: żona krzata sie w kuchni, mąż coś tam naprawia. W pewnej chwili mąż wola:
- Stara! Chodź na chwile!
- Co?
- Potrzymaj ten drucik.
Żona posłusznie chwyta kabelek, po czym pyta:
- I co?
- Nic, widocznie faza jest w tym drugim...
bodzio - świetne - właśnie żona kazała mi naprawić gniazdko w kuchni - o efektach napiszę poźniej...
Morze Północne, lodowaty wicher dmie jak cholera. Na pokładzie statku stoi dwóch marynarzy.
- W taką pogodę z gołą głową? Gdzie masz swoje nauszniki?
- Od czasu nieszczęśliwego wypadku już ich nie noszę.
- Jakiego nieszczęśliwego wypadku??
- Kumpel zapraszał na wódkę, a ja nie słyszałem
Przykłady na dyskryminację kobiet:
Polak - człowiek.
Polka - rodzaj tańca.
Japończycy - ludzie.
Japonki - klapki.
Fin - człowiek.
Finka - nóż.
Ziemianin - człowiek.
Ziemianka - taka chatka.
Węgier - człowiek.
Węgierka - śliwka.
Graham - pisarz.
Grahamka - bulka.
Czesi - ludzie.
Czeszki – komunistyczne obuwie, które nosiło sie na wuefie.
Bawarczyk - pan w ósmym miesiącu ciąży, spodziewający się beczki piwa (płeć nieznana), koniecznie w spodenkach na szelkach i kapeluszu z piórkiem – znaczy człowiek.
Bawarka - herbata z mleczkiem.
Rumun - chłop jak każdy inny.
Rumunka - tirówka.
Anglik - dżentelmen.
Angielka - kostka lodu z dziurka, lub szklaneczka do wódki.
Walijczyk - człowiek.
Walijka – pieszczotliwe określenie kija baseballowego.
Kanadyjczyk - człowiek.
Kanadyjka - rodzaj kajaka i kurtki
Majuś - świetne :bravo: choć bywa i odwrotnie:p :
Kozaczka - kobieta jak każda inna.
Kozak - taniec, albo but - jak kto woli.
Tatarka - ano baba.
Tatar - pochlastane mięsiwo do spożywania w stanie surowym.
Chinka - trochę skośna, ale pani.
Chińczyk - taka gra bardzo starożytna.
Murzynka - kobieta.
Murzynek - ciasto - smaczne zresztą.
Mongołka - też kobieta.
Mongoł - taki trochę nie taki (normalny inaczej)
Francuzka - dama.
Francuz - narzędzie, klucz francuski
także równouprawnienie jest tylko w Szwecji:
Szwedka - kurtka.
Szwed - vide Francuz - tylko trochę inny
OK piwko3, punkt dla Ciebie :bravo: . A może remis??
Maj - może być remis , chociaż tak naprawdę uważam, ze kobiety są - po prostu - w wielu sprawach - lepsze
a to ściągnięte z innego forum:
Odnosnie humoru. Slyszalem historie o kolesiu ktory nudzac sie chcial sprawdzic czy zmiesci mu sie... zarówka do ust, no i okzalo sie ze TAK, zmiescila sie z jednym malym problemem.... nie chciala go opuscic. Gosciu mial problem gdyz byl sam w domu i nie wiedzial co zrobic, Pomysla coby zadzwonic na pogotowie, ale po pewnym czasie zrezygnowal - wiadomo dlaczego. Postanowil pojechac taxówka, dotarl szczesliwie do przychodni i go uratowano. Nic w tym smiesznego by nie bylo gdyby nie to ze nastepnego dnia znowu ktos sie zglosil na pogotowie z taka sama "dolegliwością" - okazalo sie pozniej ze osoba ktora trafila na pogotowie byl..... taksowkarz ktory dzien wczesniej wiozl kolesia z zarowka w ustach i postanowil sam sprawdzic na wlasnej skorze - wejdzie/nie wejdzie
to ja znałam gościa którego dziecko, pod nieobecnośc zony, kulkę do nosa sobie wsadziło i trzeba było na laryngologię aby wyjęli. Potem gościu zdawał relację przybyłej z pracy żonie no i ... niestety zademonstrował ten numer.
Na laryngologii prawie posikali się ze śmiechu, gdy go zona przywiozła
Nefra, tez niczego sobie sytuacja, inteligencja.....
Już wiecie, dlaczego Dorn upadł? Jarosław i Lech jedli kolację u Mamusi, po czym ona poszła zmywać. Wzięła do ręki plastikową butelkę, zerknęła na etykietę i mruknęła: Ludwik tego nie wyczyści...
jak słyszę "prezydent był na premierze..." to nie wiem czy to info kulturalne czy kolejna afera seksualna w naszym rządzie...
....Jarosław Kaczyński "złamał lewice"..... :bravo:
Przez dwa dni uczyłam syna (rocznikowo to ma już 5) śpiewać 100 lat. Pojechaliśmy do mojej babci i tam miał zaprezentować swoje możliwosci wokalne. Francka mała przy tłumie ciotek zaśpiewał babci: Sto lat, sto lat niech nie żyje... A mój Krzysio, druga francka dostał ataku śmiechu. Babcia się nie śmiała
Dobre z dziećmi nie można się nudzić
Odnosnie dzieci. Kiedys moj mlodszy braciszek przed snem mowil "paciorek": "...przyjdź kurestwo Twoje..."- dzieci tak maja ze nie doslysza a mowia, babci napewno przeszlo i mysle ze nie miala za zle wnoczkowi tak jak nasz Bog nie powinien miec pretesji do mojego brata - on sie chcial tylko pomodlic a ze zle mu wyszlo. Chociaz z drugiej strony intencja nie jest najwazniejsza, liczy sie to jak nam wychodzi czyn, Ale to dzieci - im wszystko mozna
Rozmowa kwalifikacyjna na kierunek: nauki polityczne.
Profesor rozmawia z kandydatką.
- Co pani wiadomo na temat programu ekonomicznego dla Polski, realizowanego
przez minister Gilowską?
Dziewczyna milczy.
- No to co pani wie o polityce społecznej rządu Jarosława Kaczyńskiego?
Dziewczyna milczy.
- A wie pani chociaż, kto to jest Kaczyński ? Słyszała pani, że ma brata bliźniaka?
Dziewczyna milczy....
- A skąd pani pochodzi?
- Z Bieszczad, panie profesorze.
Profesor podszedł do okna, wygląda na ulice, chwilę się zastanawia mówi do siebie:
- Kurwa może by tak wszystko pierdolnąć i wyjechać w Bieszczady...?!
Jasiek zaprosił swoją mamę na obiad w mieście, w którym studiował, wynajmował małe mieszkanko razem z koleżanką Justyną. Jednak, kiedy matka przyjechała do synka, nie mogła nie zauważyć, że współlokatorka syna jest wyjątkowo ładną i seksowną blondynką. Jak to każda matka zaczęła się zastanawiać, czy aby z tego ich wspólnego mieszkania nie wynikną jakieś problemy. Syn zauważył, jak matka patrzy na Justynę i kiedy byli sami powiedział:
- Domyślam się o czym myślisz, ale zapewniam cię, że ona i ja jesteśmy tylko współlokatorami. Nic nas nie łączy.
Tydzień później Justyna pyta się Jaśka:
- Słuchaj, nie chcę nic sugerować, ale od ostatniego obiadu z twoją matką, nie mogę znaleźć mojej pamiątkowej cukierniczki. Chyba jej nie wzięła, jak myślisz?
Jasiek zdecydował się napisać list do matki:
"Droga mamo, nie piszę, że wzięłaś pamiątkową cukiernicę Justyny, nie piszę też, że jej nie wzięłaś. Fakt jednak pozostaje, że od kiedy byłaś u nas na obiedzie tydzień temu, nie możemy jej znaleźć."
Odpowiedź przyszła parę dni później.
"Drogi Jasiu, nie twierdzę, że sypiasz z Justyną, nie twierdzę też, że z nią nie sypiasz. Fakt jednak pozostaje, że gdyby Justyna spała we własnym łóżku, już dawno by ją znalazła. Buziaczki, mama"
Dlaczego zwolniłem swoją sekretarkę
Dwa tygodnie temu były moje trzydzieste (z hakiem)urodziny, ale jakby nikt tego nie zauważył.
Miałem nadzieję, że rano przy śniadaniu żona złoży mi życzenia, może nawet będzie miała jakiś prezent. Nie powiedziała nawet "cześć kochanie", nie mówiąc już o życzeniach. Myślałem, że chociaż dzieci będą pamiętały - ale zjadły śniadanie, nie odzywając się ani słowem.
Kiedy jechałem do pracy, czułem się samotny i niedowartościowany. Jak tylko wszedłem do biura, sekretarka złożyła mi życzenia urodzinowe i od razu poczułem się dużo lepiej - ktoś pamiętał.
Pracowałem do drugiej. Około drugiej sekretarka weszła i powiedziała:
- Dzisiaj jest taki piękny dzień, w dodatku są pana urodziny, może zjemy gdzieś razem obiad?
Zgodziłem się. To była najmilsza rzecz, Jaką od rana usłyszałem. Poszliśmy do cudownej restauracji, zjedliśmy obiad w przyjemnej atmosferze i wypiliśmy po lampce wina, W drodze powrotnej do biura sekretarka powiedziała:
- Dzisiaj jest taki piękny dzień. Czy musimy wracać do biura?
- Właściwie to nie - stwierdziłem.
- No to chodźmy do mnie - zaproponowała.
U niej wypiliśmy jeszcze po lampce koniaku, porozmawialiśmy chwilę, a Ona zaproponowała:
- Czy nie masz nic przeciwko temu, jeśli pójdę do sypialni przebrać się W coś wygodniejszego?
- Jasne - zgodziłem się bez wahania.
Poszła do sypialni, a po kilku minutach wyszła niosąc tort urodzinowy razem z moją żoną, dziećmi i teściową. Wszyscy śpiewali "Sto lat" a ja k**** siedziałem na kanapie w samych skarpetkach...........
pierwsze fajne a drugie jeszcze fajniejsze
dobre, dobre
wyostrzył nam się humor ostatnio
o bieszczadach jest spox, ale musze powiedziec ze nie trzeba mieszkac w bieszczadach zeby nie wiedziec takich rzeczy....
[ Dodano: 2007-02-17, 18:48 ]
Podstawy gospodarki i ekonomii na przykładzie krowy
1. Tradycyjny kapitalizm:
Masz dwie krowy - sprzedajesz jedna i kupujesz byka, stado się powiększa,
rozwijasz biznes, sprzedajesz pogłowie, mleko itp.
2. Korporacja amerykańska
Masz dwie krowy, sprzedajesz jedna i zmuszasz druga żeby dawała mleko jak
cztery krowy, jesteś wielce zdziwiony jak krowa pada martwa
3. Korporacja francuska
Masz dwie krowy, strajkujesz, bo chcesz mięć trzy
4. Korporacja Japońska
Masz dwie krowy, modyfikujesz je genetycznie żeby były 10 razy mniejsze i
dawały 20 razy więcej mleka, potem robisz o tym kreskówkę, nazywasz ja
Krowkemon i sprzedajesz ja po świecie za chora kasę
5. Korporacja Niemiecka
Masz dwie krowy, zamieniasz je na mechanicznie perfekcyjnie i twierdzisz,
ze uzyskane mleko jest w pełni ekologiczne. Dodajesz oprogramowanie
komputerowe - krowy zamieniają się w maszyny do zabijania.
6. Korporacja angielska
Masz dwie krowy, obydwie szalone
7. Korporacja włoska
Masz dwie krowy, nie wiesz gdzie one są, robisz przerwę, żeby odpocząć,
wypić wino i cos zjeść
8. Korporacja rosyjska
Masz dwie krowy, liczysz je i orientujesz się, ze masz cztery, liczysz
jeszcze raz i dochodzisz do wniosku, ze masz ich 42, liczysz jeszcze raz i
wychodzi, ze masz 12, kończysz z liczeniem i otwierasz kolejna flaszkę
9. Korporacja indyjska
Masz dwie krowy - oddajesz im część i szacunek
10. Korporacja chińska
Masz dwie krowy i 300 osób, które je doi i hoduje, startujesz do konkursu
na najlepsze gospodarstwo, największa wydajność i jakość, aresztujesz
fotoreporterów, którzy chcą opublikować zdjęcia wszystkich krów
11. Korporacja izraelska
Aj waj Rebe, czemu ja tylko dwie krowy mam?
12. Korporacja polska
Masz dwie krowy. Twierdzisz, ze masz 20. Dostajesz wsparcie od Unii -
musisz zarznąć 18, żeby przystosować się do norm unijnych.
Masz dwie krowy i mercedesa.
Panda- wymiękłam, z tymi krowami świetne
Teleturniej "Jeden z dziesieciu"- podobno prawdziwe
Tadeusz Sznuk: Ile nóg ma salamandra ?
Zawodniczka: Trzy
T.Sz.: To chyba kulawa...
- Prosze podać wzór na pole prostokąta...
- a kwadrat + b kwadrat. - O Boże powiedziałam wzór na obwód
- Niestety Pani wzór na obwód również jest nieprawidłowy...
- Jaką część ciała odciął sobie Vincent van Gogh?
- yyy...yyy... włosy?!
Pytanie: - Głowni bohaterowie "Nocy i dni"
Odpowiedź: - Jan i Bogumił
Sznuk: - To byłoby takie nowoczesne małżenstwo...
Pytanie: - Jak sie nazywa szpital wojskowy?
Odpowiedź: - Latryna.
Pytanie (kategoria powiedzenia i przysłowia):
Prosze dokonczyć. - Goły jak Świety...?
Odpowiedź: - Mikołaj...
- Jak nazywa sie mężczyzna którego żona wyjechała na wakacje?
[odp: słomiany wdowiec]
Odpowiedź jednego z graczy: - Rogacz
- Jaki narząd umożliwia rybom oddychanie pod wodą ?
- Syfon.
- Ile par oczu ma mucha?
- 100 milionów
- Jak sie nazywał chłopiec z bajki o królowej Śniegu
- yyy... bede strzelał ... Pinokio
- Ile w jezyku polskim rozróżniamy przypadków w liczbie pojedynczej, a ile w liczbie mnogiej?
- Tyle samo
Sznuk: Znajduje sie w spodniach i na świadectwie?
Zawodniczka: PALA!
Sznuk: Hmm...to też, ale chodziło nam o pasek
Familiada
Podaj rodzaj farby.
- Czerwona!
Wobec braku takowej odpowiedzi na tablicy Strasburger pyta kolejnego
zawodnika:
- Podaj rodzaj farby.
- Zielona!
Pyt. - Sport, w którym biorą udział zwierzeta.
Odp. - Walka jeleni na rykowisku...
- Podaj rodzaj potwora.
- Kangur!
- Wiecej niż jedno zwierze, to...?
- Owca.
- Źle. Pytanie przechodzi na druga rodzine. Wiecej niż jedno
zwierze, to...?
- Lama?
- Co robią koty?
- Skakają
Pytanie: Dokąd rodzice nie zabierają ze sobą dzieci?
Odp.: Do agencji towarzyskiej.
Pytanie: Jaka może byc bańka?
Odp. 1: Mydlana (braaaaawo)
Odp. 2: Banka na mleko (braaaaawo)
Odp. 3: Banka wstanka, taka zabawka.
- Nazwa przylądka?
- Przylądek Zdrój.
- Rodzaj kiełbasy?
- Szynka!
Pytanie: - Wymien zwierze w paski...
Odpowiedź: - Biedronka!
[ Dodano: 2007-02-05, 20:31 ]
- co odpada jaszczurce w ruchu obronnym
- zęby
-panieńskie nazwisko piosenkarki o pseudonimie KAYAH to..
-szczoch
No i hasło laski w najsłabszym ogniwie po tym jak ją Kazia zapytała czemu nie znała odpowiedzi na jakies pytanie. Dziewcze odpowiedziało " no cóż, chwilowa AMNESTIA!!"
-imię psa stasia z "pustyni i w puszczy"
-kali
"jak nazywala sie aktorka, ktora w filmie pan kleks w kosmosie wcielila sie w role krolowej z planety MANGO": KACZKA DZIWACZKA!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Jakie powstanie wybuchło 1 sierpnia 1944 roku?
Dzieciak na to: Listopadowe...
Szczuka: jakie zwierze widnieje na kostiumie Batmana?
Koleś:jamnik
Kamilka !!! przez Ciebie zaplułem klawiaturę i się popłakałem .
ROTFL!!!!
ja się trzymałam do biedronki i jaszczurki - przy nich odpadłam
- Puk, puk!
- Kto tam?
- Ja do Jarka.
- A ja kombajn.
*****
Przychodzi zajączek do nowootwartego sklepu misia i mówi:
- Misiu, poproszę pól kilo soli.
- Wiesz zajączku, nie mam jeszcze wagi... Nasypię ci na oko...
- Do dupy se nasyp, debilu!!!
*****
Spotyka pająk pająka.
- Cze, co robisz?
- Gram w motylki
- Skąd masz?
- A, ściągnąłem sobie z sieci...
*** i mój ulubiony:
Pyt: idzie sobie trzech posłów w długich płaszczach, po czym poznać, że jeden z nich jest z Samoobrony?
Odp: jeden ma płaszcz wpuszczony w spodnie
Gosiewszczyzna
Euroregion Gosiewszczyzna - okolice Kielc i Włoszczowy.
brakuje tylko doliny rozpusty
mialem jakas ladna zapowiedz do wystepu chlopakow napisac, ale uwierzcie TEGO SLOWAMI NIE DA SIE WYRAZIC zobaczcie.... nowyj god :bravo:
Dom wariatów, lekarz siedzi na dyżurce, wokół Sajgon, szaleńcy
wchodz? sobie na głowę, wydzieraj? się, bija się, kompletny odjazd,
skacz? po łóżkach, jedz? karaluchy, rzucaj? się poduszkami.
Nagle do lekarza podchodzi taki najbrudniejszy. Koszula - ścierwo,
pazury czarne, tłuste włosy, na nogach podarte kapcie, nieogolony, sińce
pod oczami.
Lekarz na niego patrzy i mówi:
- A co to takie piękne do mnie przyszło? Małpka?
Facet nic.
- A może Napoleon albo książę?
- A może to taki piękny przybysz z obcej planety nas odwiedził?
Facet na to:
- Panie, kurwa, ogarnij Pan ten Sajgon, bo mi tu kazali Internet
podłączyć!
dobre, chyba kaczory są najbardziej wyśmiewani
nie powiedzialbm ze to wojewodzki gdyby nie bylo podpisane, zmienil sie chlopal nie do poznannia PS a nie wiem czy wiecie... otoz wojewodzki urodzil sie chyba w Łosicach - 10km od mojego miejsca zamieszkania
to on jest z pochodzenia Uosiczanin???
tak Nefra, Łosiczanin - plebs....
Idzie Czerwony Kapturek przez las. Nagle z krzaków wyskakuje wilk - stary
zboczeniec - i się drze:
- HA HA KAPTURKU, nareszcie Cię pocałuję tam, gdzie jeszcze nikt Cię nie
całował !
Kapturek patrzy na niego zdziwiona i mówi:
- Chyba, kurde, w koszyk ...
Apelujemy do polskich producentów wszystkich produktów przeznaczonych na eksport do których przyczepia się metki czy tabliczki z informacjami lub instrukcjami w języku kraju do którego są sprzedawane - zróbcie podobną akcję, a być może wstyd na świecie będzie mniejszy...
To jest metka małej amerykańskiej firmy, która sprzedaje swoje wyroby we Francji. Oto tłumaczenie francuskojęzycznej części metki:
> Prać w ciepłej wodzie.
> Stosować łagodne środki piorące.
> Suszyć w stanie rozłożonym.
> Nie wybielać.
> Nie suszyć w suszarce mechanicznej.
> Nie prasować.
> Przepraszamy, że nasz prezydent jest idiotą.
> My na niego nie głosowaliśmy.
A tutaj link do obrazka http://www.joemonster.org...ca-byl-mniejszy
PRAWDZIWA ROZMOWA NAGRANA NA MORSKIEJ CZESTOTLIWOSCI ALARMOWEJ
CANAL 106, NA WYBRZEZU FINISTERRA
(GALICJA) POMIEDZY HISZPANAMI A AMERYKANAMI 16 PAZDZIERNIKA 1997 ROKU
> Hiszpanie: (w tle slychac trzaski) Tu mówi A-853, prosimy, zmiencie kurs
o 15 stopni na poludnie, by uniknac kolizji... Plyniecie wprost na nas, odleglosc 25 mil morskich.
> Amerykanie: (trzaski w tle) Sugerujemy wam zmiane kursu o 15 stopni na
pólnoc, by uniknac kolizji.
> Hiszpanie: Odmowa. Powtarzamy: zmiencie swój kurs o 15 stopni na
poludnie, by uniknac kolizji...
> Amerykanie: (inny glos) Tu mówi kapitan jednostki plywajacej Stanów Zjednoczonych Ameryki. Nalegamy, byscie zmienili swój kurs o 15 stopni na pólnoc, by uniknac kolizji.
> Hiszpanie: Nie uwazamy tego ani za sluszne, ani za mozliwe do wykonania.
Sugerujemy wam zmiane kursu o 15 stopni na poludnie, by uniknac zderzenia z nami.
> Amerykanie: (ton glosu swiadczacy o wscieklosci) Tu mówi kapitan Richard James Howard, dowodzacy lotniskowcem USS Lincoln marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych; drugim co do wielkosci okretem floty amerykanskiej. Eskortuja nas dwa okrety pancerne, szesc niszczycieli, piec krazowników, cztery okrety podwodne oraz liczne jednostki wspomagajace. Udajemy sie w kierunku Zatoki Perskiej w celu przeprowadzenia manewrów wojennych w obliczu mozliwej ofensywy ze strony wojsk irackich. Nie sugeruje... ROZKAZUJE WAM ZMIENIC KURS O 15 STOPNI NA PÓLNOC! W przeciwnym razie bedziemy zmuszeni podjac dzialania konieczne by zapewnic bezpieczenstwo temu okretowi, jak
równiez silom koalicji.
Nalezycie do panstwa sprzymierzonego, jestescie czlonkiem NATO i rzeczonej koalicji. Zadam natychmiastowego posluszenstwa i usuniecia sie z drogi!
> Hiszpanie: Tu mówi Juan Manuel Salas Alcántara. Jest nas dwóch.
Eskortuje nas nasz pies, jest tez z nami nasze jedzenie, dwa piwa i kanarek, który teraz spi. Mamy poparcie lokalnego radia La Coruna i morskiego kanalu alarmowego 106. Nie udajemy sie w zadnym kierunku i mówimy do was ze stalego ladu, z latarni morskiej A-853 Finisterra, z wybrzeza Galicji. Nie mamy gównianego pojecia, które miejsce zajmujemy w rankingu hiszpanskich latarni morskich. Mozecie podjac wszelkie sluszne dzialania, na
jakie tylko przyjdzie wam ochota, by zapewnic bezpieczenstwo waszemu zasranemu okretowi, który za chwile rozbije sie o skaly;
dlatego ponownie nalegamy, sugerujemy wam, iz dzialaniem najlepszym, najbardziej slusznym i najbardziej godnym polecenia bedzie zmiana kursu o 15 stopni na poludnie
by uniknac zderzenia z nami.
> Amerykanie: OK. Przyjalem, dziekuje.
wklejam to jako dowcip.. jeszcze dowcip..
zuraw, nie strasz nas tak apokaliptyczną wizją, tylko nam *kwakmówców* jeszcze potrzeba.
Krzyho, ja myśle że on nie straszy - to już się stało Wreszcie rozumiem dlaczego dźwięki wydawane przez naszego prezydenta są tak mało zrozumiałe dla "nieoświeconych":D
chyba rzeczywiście wizja orwellowska zaczyna się spełniać i to niestety ale u nas
A ja i tak nie wyjadę do żadnej Irlandii. Trzeba się chyba z tego wyłączyć bo:
the blind have been blessed with security
może to ktoś przetłumaczyć na nasz język, bo ja nie znam angielskiego
"bezpieczeństwo jest błogosławieństwem ślepców"
Małpy również zaprzeczają, jakoby minister edukacji pochodził od nich...
batou dzięki za przetłumaczenie
romek61, taka moja "strategia". Zaszyć się gdzieś z boku i nie słuchać o tym co się wokół wyprawia. Daaawno już nie otworzyłem gazety i pewnie nie wiem o połowie równie genialnych pomysłów naszej władzy. Chociaż i tak w 100% nie da się uniknąć wszystkiego. No pewnie, co nam będą wciskać kit, że była jakaś ewolucja, albo że prezesem NBP nie można zostać z łapanki. Kaczor powie to i słowo ciałem się stanie. Ślepi i głusi są w wyjątkowo komfortowej sytuacji... o ironio.
- Tato, a po co procesory mają tyle nóżek?
- Hmm... żeby były szybkie?
Opis w gg kumpla z pracy:
"Nie możecie mnie zwolnić... Niewolników się sprzedaje!"
gdybym uzywala gadu w pracy to tez taki bym umiescila
- Mama, a gdzie się wkłada tampony?
- No, tam, skąd się dzieci biorą.
- W bociana?!
Stirlitz poszedł do lasu, ale ani borowików, ani podgrzybków, ani nawet opieniek nie było.
- Pewnie nie sezon - pomyślał Stirlitz, siadając w zaspie.
Dobry stary stirlitz
Nie wiedzialem gdzie to zamiescic, ale mysle ze dobrze trafilem - Kononowicz na prezydenta.... Warszawy
i znalazlem jeszcze cos takiego maluch kombi
Kawał ruski:
Jedzie sobie drogą oka, mija ją mercedes. Po jakimś czasie w to samo miejsce podjeżdza inne autko i kierowca patrzy a na galęzi drzewa dziwnie chybocze sie oka. Pod drzewem przy drodze siedzi gość i płacze:
-Ja rozumiem że masz słaby silnik i nie możesz szybko jeździć, ja rozumiem że masz problemy ze zmianą biegów, rozumem też ze ci się karoseria sypie, ale ze ty sie psów boisz...
>> Zanim go zrozumiał mineło trochę czasu. A ruscy zaśmiewali się do łez. Potem ja też sie śmiałam
pytanie z polskiego:
- jakie słowo w języku polskim ma najwięcej liter "y" ?
- wychylylybymy
barebone, fajne
>Dowcipy
SKANDAL NA OSIEDLU 25-LECIA LIKIWDACJA BOISKA
Cylinder 65/80/90 ccm w 4T - opinie użytkowników, porady
humor z internetu
Hoja compacta, compacta variegata, hindu ropes
Paczka gier
Moje kwiaty,kot i kłopoty
1
Jaką książkę ostatnio przeczytałeś?
Fiołki afrykańskie cz.3
Ciekawe artykuły w necie
>Turniej W40k 9.12.2007
Nocne czerwcowe patrole
Koteczki i inne zwierzątka domowe cz. II
Zbieranina tematów z for dyskusyjnych , Start
Linki,